Blog

Angielski dla zapracowanych – czy 10 minut dziennie naprawdę wystarczy?

Jeżeli trafiłeś na ten tekst, to prawdopodobnie jesteś osobą aktywną życiowo i zawodowo, co w dzisiejszych czasach oznacza, że masz dla siebie bardzo niewiele czasu. Aby wciąż się językowo rozwijać, potrzebujesz sposobów nauki maksymalnie skutecznych i minimalnie obciążających Cię czasowo.

Wraz z rozwojem nowoczesnych technologii powstało mnóstwo aplikacji do nauki języków obcych – łatwych do pobrania i obsługi za pomocą smartfona – które, zarówno w wersji darmowej, jak i płatnej, obiecują nam spektakularne postępy przy minimalnym wysiłku włożonym w naukę.

Każdy z nas ma wśród swoich znajomych osoby, które – skuszone efektownymi reklamami pełnymi obietnic spektakularnych postępów – ściągnęły sobie jedną z językowych apek. Ich ogromna popularność skłania nas do zadania sobie pytania:

„Czy naprawdę da się nauczyć języka, mając tylko 10 minut dziennie?”

Odpowiedź może Cię zaskoczyć: tak – ale tylko jeśli robisz to mądrze. Czytaj dalej, aby dowiedzieć się, w jaki sposób możesz osiągnąć postępy w nauce języka obcego, chcąc poświęcić na nią jak najmniej czasu.

Językowy minimalizm – co to znaczy?

Nauka jako mikro-rytuał zamiast obowiązku.

W świecie, w którym wszyscy jesteśmy przeciążeni zadaniami, nieustannymi powiadomieniami i
wiecznym „muszę”, warto spojrzeć na naukę języka jak na codzienny mikro-rytuał. Nie każdy
jest w stanie poświęcić dziennie godzinę na naukę gramatyki, ale gdyby tak znaleźć każdego
dnia 10 minut uważnego kontaktu z językiem, który naprawdę czegoś Cię uczy, to z upływem
czasu efekty mogą Cię zaskoczyć!

Zerwanie ze szkolnymi nawykami.

Minimalizm w nauce języka wcale nie oznacza braku ambicji ani minimalnego zaangażowania.
Oznacza wybór tego, co rzeczywiście na nas działa – i porzucenie całej reszty. Aby tego
dokonać, na początek warto zerwać ze swoimi starymi przyzwyczajeniami związanymi z
uczeniem się, które wynieśliśmy z lat szkolnych.

W dorosłym życiu nie uczymy się już przecież dla ocen ani promocji do następnej klasy, ale dla
własnego rozwoju i satysfakcji. W końcu – zamiast osiągać założenia podstawy programowej –
możesz zacząć tworzyć własne. Koniec ze ślęczeniem nad pracami domowymi, nudnymi
tematami i wkuwaniem słówek, które z niczym Ci się nie kojarzą. Aby uczyć się na miarę XXI
wieku i współczesnego tempa życia, dostosuj naukę w 100% do swoich preferencji, potrzeb i
możliwości.

Mikro-nauka, czyli nauka w mikroskali.

Skąd się wzięła? Krótkie tło neuronaukowe.

To podejście opiera się na badaniach z zakresu neuronauki i psychologii uczenia się, a jego
celem jest dostarczanie uczniom porcji informacji w formie łatwo przyswajalnych,
kilkuminutowych lekcji, możliwych do przerobienia „na raz”.

Oprócz względów praktycznych (microlearning jest szczególnie popularny w środowiskach
korporacyjnych, ponieważ stanowi formę szkoleniową możliwą do realizacji „pomiędzy jednym
taskiem a drugim”, bez potrzeby organizowania całodniowego warsztatu), istnieją również
przesłanki naukowe, by uznać mikro-lekcje za skuteczniejsze niż tradycyjny model nauki.

Dlaczego działa? 4 zasady skuteczności.

Współczesna andragogika (nauka o edukacji osób dorosłych) i neuronauka (dziedzina badająca
funkcjonowanie układu nerwowego, w szczególności mózgu) dowodzą, że najlepiej i najszybciej
zapamiętujemy informacje:

  • podawane w małych porcjach,
  • powtarzane w różnych kontekstach,
  • związane z tym, co autentyczne i ważne dla uczącego się,
  • gotowe do zastosowania w praktyce.

Co można zrobić w 10 minut?

Lista pomysłów na szybkie i skuteczne działania.

Język jako dziedzina praktyczna wcale nie musi być przyswajany w formie długich wykładów
czy intensywnych ćwiczeń – podejście „wszystko naraz, codziennie” jest bardzo obciążające
psychicznie i szybko prowadzi do wypalenia oraz wyczerpania naszego zapału do nauki.

W przypadku języka obcego istnieje mnóstwo sposobów na codzienne i aktywne obcowanie z
nim – co z czasem procentuje większą pewnością w mówieniu, szybszym zapamiętywaniem
nowych słów i zwrotów oraz lepszym rozumieniem ze słuchu i tekstu pisanego.

Małe językowe rytuały, powtarzane regularnie, dają o wiele lepsze rezultaty w prawdziwym życiu
niż „solidna praca” w wydaniu typowo szkolnym.

W przeciągu 10 minut możesz na przykład:

  • powtórzyć 5 kluczowych zwrotów z ostatniej lekcji i wymyślić z nimi nowe zdania
    odnoszące się do Twojego życia,
  • przerobić kolejną lekcję w aplikacji do nauki języka (pamiętaj o powtarzaniu na głos!),
  • odpowiedzieć na pytanie typu: „How was your day?” albo „What are you up to?”,
    nagrywając się na dyktafon w swoim telefonie,
  • przeczytać 1 akapit artykułu informacyjnego po angielsku, wybrać z niego 3 nowe słowa
    i zanotować je wraz z ich znaczeniem,
  • przetłumaczyć i wypowiedzieć na głos zdanie z życia wzięte, np. „Wysłałam ten raport
    wczoraj wieczorem, choć bardzo nie miałam na to ochoty”,
  • napisać anglojęzyczną wiadomość SMS lub na komunikatorze do znajomego lub bliskiej
    osoby,
  • albo po prostu… posłuchać podcastu na interesujący Cię temat i wyłapać z niego jedno
    ciekawe słowo. Twój zeszyt na słówka jest już gotowy, by je zapisać wraz z
    tłumaczeniem!

Czy to się naprawdę liczy jako nauka? Mózg mówi: tak!

Być może czujesz teraz lekkie zdziwienie pod tytułem: „Czy takie drobne czynności można
uznać za prawdziwą naukę?” Cytując klasyka: a można, jak najbardziej – jeszcze jak!

W microlearningu kluczowe jest podejście: mało, często, regularnie. A z perspektywy
neuronauki każde ukończone zadanie – nawet to najmniejsze – jest przez nasz mózg
odnotowywane jako sukces, co z kolei nagradzane jest zastrzykiem dopaminy:
neuroprzekaźnika motywacji i przyjemności.

Dzieje się tak dlatego, że mózg nie ocenia zadania pod względem jego „wagi”, tylko tego, czy
udało się je nam ukończyć. Nie lekceważ więc codziennych, drobnych rzeczy, które robisz w
związku z nauką angielskiego – każda forma obcowania z językiem i wykorzystywania go w
praktyce jest cenna i produktywna.

Angielski, który mieści się w przerwie na kawę.

Językowy rytuał, który dopasowuje się do Ciebie.

Pamiętaj: przerwa na kawę to też czas dla Ciebie. A jeśli w tym czasie, choć na chwilę,
wpuścisz do swojego dnia język angielski – z czasem stanie się on Twoim codziennym
towarzyszem.

Niech to będzie mały rytuał, który daje Ci radość, sprawczość i poczucie, że idziesz do przodu –
nawet jeśli tylko przez 10 minut dziennie.

Nauka języka w przerwach w pracy to świetny sposób na podtrzymanie i rozwijanie swoich
umiejętności każdego dnia. Nie musisz więc od razu rzucać wszystkiego, co dzieje się w Twoim
życiu zawodowym i prywatnym, żeby zacząć regularnie mówić po angielsku. Nie potrzebujesz
idealnego planu, absorbującego kursu z kilkoma spotkaniami w tygodniu ani wielkich
postanowień.

Małe kroki, wielka zmiana.

W wersji minimum wystarczy, że odpowiesz sobie po angielsku na jedno pytanie dziennie albo
przez kilka minut poćwiczysz interaktywnie z aplikacją. Każda miniaktywność, która pobudzi
Twoją ciekawość, skłoni Cię do refleksji albo po prostu pozwoli opowiedzieć o swoim dniu po
angielsku, rozwinie Twoje umiejętności językowe i uchroni Cię przed utratą dostępu do wiedzy,
którą najprawdopodobniej gromadzisz już od lat.

Zatem już dziś wykorzystaj jedną (lub wszystkie!) propozycje opisane powyżej i zbuduj na ich
podstawie nawyk oparty na codziennym, spontanicznym używaniu języka angielskiego.

Władanie językiem obcym to nie tylko opanowanie zestawu reguł gramatycznych czy bogata
znajomość słownictwa z różnych dziedzin – to przede wszystkim umiejętność autentycznego
wyrażania siebie – nawet poprzez małe komunikaty czy improwizowane wypowiedzi „do
telefonu”, między jednym mailem a drugim.

Od dziś zacznij więc myśleć o sobie jak o pełnoprawnym użytkowniku drugiego języka i z
każdym kolejnym dniem stawiaj drobne kroki ku biegłości, jednocześnie dając sobie przestrzeń
na to, by za angielskim… zatęsknić – na przykład w trakcie weekendu.

A jeśli chcesz, by angielski naprawdę stał się częścią Twojego życia…

…to zapraszamy Cię do Multilingo – miejsca, w którym nauka języka dostosowuje się do
Twojego rytmu dnia, osobowości i stylu życia, a nie odwrotnie.

W Multilingo korzystasz z siły mikro-nauki, ale nie jesteś w tym sama – łączysz krótkie,
skuteczne aktywności z aktywizującymi sesjami językowymi na żywo, prowadzonymi przez
wykwalifikowanego trenera językowego, który nie tylko wspiera Cię merytorycznie, ale też
dba o to, byś czuła się swobodnie, zmotywowana i zaopiekowana.

Dzięki temu tworzysz własny językowy rytuał – taki, który naprawdę pasuje do Twojej
codzienności i który możesz wdrażać z lekkością, bez presji i bez poczucia winy.

Kliknij tutaj, aby wykonać test poziomujący oraz test osobowości uczenia się i przekonać
się, jak może wyglądać Twój językowy minimalizm w praktyce.